<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Ilość – tak! Ale jaki gatunek?">
<author_1="H. Postrokońska">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954">
<month="7">
<date="1954-07-12">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
- Nie! Planu w żaden sposób nie wykonamy - i tu kierownik zakładu ob. Makarski rozpostarł wymownie dłoń - kaktus mi na niej wyrośnie dyrektorze. Jeśli się mylę...
Ileż to podobnych ironicznych, źartobliwych. pesymistycznych stwierdzeń powtarzano w pierwszych dniach urzędowania nowego dyrektora Henryka Ratajczaka.
Tow. Ratajczak pracował przedtem w Centralnym Zarządzie Ceramiki Budowlanej, jako aktywista partyjny, sumlenny pracownik i zdolny organizator — wzorowo wypełniał swoje obowiązki. Właśnie dlatego skierowano go na eksponowane stanowisko, powierzając sprawę nie-
łatwą  — wyprowadzenia z impasu cegielni. Ba! Największych na Dolnym Śląsku zakładów czerwonej ceramiki, które — ze wstydem, ale trzeba to powiedzieć — od dnia swojej odbudowy do
dziś nie wykonują planu.
Co zastał na miejscu?
W nowocześnie zmechanizowanym kombinacie robiono chyba dotąd wszystko, żeby
maszyny zamiast pomocy dostarczały człowiekowi zgryzot. Z kopalni gliny — jednym torem w dwóch przeciwnych kierunkach — sunęły wagoniki z urobkiem i próżne. Co chwila tarasowały aobie drogę. Korek za korkiem, postoje, kłótnie, wyzwiska...
Z gliną wędrowały wprost w tryby „kołogniota" śruby, narzędzia, kawałki blachy, porzucone bezmyślnie obok wyrobiska i załadowane razem z surowcem. Nie wszystkie oczywiście wywoływały od razu awarie “kołogniota", częściej łamały łożysko prasy.
Pogolewo nie miało żadnego technicznego zaplecza. Awaria oznaczała tak długi okres postoju maszyn i brygad produkcyjnych, jak długo trwały chaotyczne jazdy zaopatrzeniowców po województwie w poszukiwaniu odpowiedniej śruby czy rury.
Tyle wniosków nasuwały maszyny. Z tyloma też sprawami stoczył walkę 13-ty z kolei dyrektor zakładu i nowoprzyjęci pracownicy zaopatrzenia.
Cóż się zmieniło po kilku tygodniach starannej konserwacji maszyn, organizacji warsztatów i magazynów zamiennych części, po opracowaniu dokładnej trasy wewnątrzzakładowych środków transportu? Zniknęły awarie, nie ma w zasadzie postojów. W życiu zakładu nastąpił wstrząs. Udowodniono, że można podwoić przepustowość maszyn. W czerwcu zamiast 30 proc. wykonano 30.1 proc. produkcji globalnej. Osiągnięcie? Na pewno tak.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
   
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>